Zapasy jedzenia. Dlaczego warto i jak je gromadzić?

Prawdopodobnie pamiętasz jak kilka lat temu przez Europę przetaczał się Ksawery – orkan pustoszący kilka krajów, w tym Polskę. Wszystko, co żywioł spotkał na swojej drodze, usiłował zniszczyć. Pozbawił życia łącznie 15 osób w 4 krajach. Łamał drzewa, zrywał dachy, zalewał całkowicie ulice i pozbawił elektryczności w Polsce prawie pół miliona domostw.

Teraz wyobraź sobie taką sytuację:
Zabunkrowałeś się w domu lub piwnicy, nie ma prądu, nie działają telefony. Jedyne co masz do dyspozycji to kilka świeczek i to, co w lodówce, która notabene już od kilkunastu godzin nie chłodzi. Gdyby huragan sparaliżował Twoją okolice na kilka dni dłużej, nie miałbyś co jeść. Chyba, że miałbyś zgromadzony zapas jedzenia i wody. Teoretycznie bez jedzenia da się wytrzymać około 3 tygodnie. Nigdy nie próbowałem tyle pościć, natomiast jestem przekonany, że brak prądu przez kilka dni to już wystarczający (i z pewnością niejedyny) dyskomfort podczas tego typu katastrof. Do tego może dojść brak wody w kranach, na przykład jeśli prądu by zabrakło w pobliskiej wieży ciśnień.

To tylko jeden scenariusz, całkiem prawdopodobny na polskie warunki. Jest ich więcej i tym samym więcej powodów, dla których warto robić zapasy jedzenia i wody.

Po co robić zapasy jedzenia

Żyjemy w kraju „powidłami i ogórkiem kiszonym płynącym”. Wzięło nam się to z czasów, kiedy te ziemie zamieszkiwały plemiona słowiańskie. Dla ludzi z tamtych czasów to była konieczność – wykorzystać letni urodzaj, aby przetrwać zimę. Dzisiaj ta dziedzina sztuki przetrwania może nam się przydać raczej „okazjonalnie”, ale warto ją praktykować z prostego powodu – swojskie lepsze, a uzupełniona spiżarnia może nam się przydać, choćby w Zielone Świątki lub inne dni, kiedy sklepy są nieczynne.

zapasy-jedzenia-1

Zapas jedzenia może się przydać  też w bardziej ekstremalnych przypadkach. Poza przerwą w dostawie prądu, może to być mocny smog, przez który nie wyjdziemy z domu przez kilka dni, wojna (czasy mamy niepewne), zima stulecia, lub chociażby utknięcie samochodem w zaspie śniegu na kilka godzin (w tym przypadku przyda się podstawowy prowiant wożony w schowku w aucie)

 

Jak robić zapasy

Abstrahując od tych wszystkich katastrof, zapas żywności powinien być funkcjonalny. To znaczy stworzenie go nie powinno być drogie, a produkty przechowywane nie mogą się psuć, bo to strata pieniędzy. Dlatego najlepiej kupować głównie żywność suchą (makaron, ryż, mąka, itp.) i spożywać ją w miarę upływu czasu, zamieniając ją na nowy produkt. Przykładowo kupujemy 2 opakowania ryżu zamiast jednego, jedno idzie na obiad, a drugie do spiżarni. Następnym razem znów kupujemy dwa i odstawiamy je na kiedy indziej, a jemy produkt kupiony poprzednio i tak dalej. Na półce ustawiamy je tak, żeby najstarsze były na wierzchu. Najlepiej opisać na wszystkich opakowaniach dużymi numerami daty ważności. Warto zorganizować składzik tak, aby w przypadku długotrwałego kryzysu łatwo było racjonować żywność na każdy dzień.

zapasy-jedzenia-3

W zależności od typu produktów, można składować je na różne sposoby. Raczej nie chowajmy wszystkich zapasów w lodówce/zamrażarce, bo jak zabraknie prądu to zanim zjemy połowę, to druga połowa się zepsuje. Jeśli masz wolne miejsce w zamrażarce, to zrób jak najwięcej lodu – kiedy padnie zasilanie, pozwoli to utrzymać niższą temperaturę przed dłuższy czas. Poza tym jest to jakaś forma przechowywania wody. Jedzenie możemy chować w piwnicy, ale uważajmy też na wilgoć (umiejscowienie składziku przy rurze z zimną wodą to złe rozwiązanie, ponieważ osadza się na niej rosa) i gryzonie. Wszystkie artykuły trzymajmy więc w szczelnych, plastikowych opakowaniach. Czasem trzeba będzie przepakować np. cukier z papierowej torby, która nie stanowi żadnej ochrony. Unikaj też miejsc nasłonecznionych, bo część substancji odżywczych może ulec rozpadowi.

Natomiast przechowywanie wody to też ważny temat. Przeciętny Polak zużywa dziennie 100 litrów wody (jedzenie, higiena). Można ją przechowywać w plastikowych butelkach przez około rok, nie martwiąc się, że substancje z plastiku przenikną do wody i skażą ją. Możemy je chować za kanapą, w wersalce, czy w szafie. Warto zgromadzić jej na tyle, żeby oszczędnie korzystając starczyła na tydzień. Woda z kranu się nada do picia, ale dla pewności można ją przegotować.

W sytuacji kryzysowej warto wiedzieć jak pozyskiwać wodę.
Dowiedz się o tym TUTAJ

zapasy-jedzenia-4

Jakie jedzenie?

Nasz zapas powinien się opierać na suchym prowiancie, mianowicie na: makaronie, ryżu, kaszach, mące i sucharach. Obok tego postawmy zapas słoików z powidłami, przetworami mięsnymi i gotowymi daniami. Ogórki kiszone i tego typu przetwory chętnie jemy na co dzień, więc warto mieć spory zapas, albo go częściej uzupełniać. Dla zapewnienia węglowodanów i tłuszczy posiadajmy w składzie czekoladę lub kakao, orzechy, płatki owsiane, suszone owoce i warzywa. Można zgromadzić zapas konserw mięsnych i rybnych, ale zwróćmy uwagę na zawartość mięsa. Po co kupować coś co zawiera prawie samą „witaminę E” (np. E175, E210, E250) czyli konserwanty, barwniki i inne szkodliwe w nadmiarze substancje. Można kupować gotowe dania liofilizowane lub wojskowe racje żywnościowe, ale to raczej droga inwestycja. Na balkonie lub w ogródku możemy założyć sobie warzywniak, a na parapecie hodować zioła. Każde jedzenie wyprodukowane samemu smakuje lepiej.

Aby nasze zapasy miały ręce i nogi musimy pamiętać o zasadach nałożonych przez samych siebie. Kupujmy takie produkty, które nam smakują i tyle, żeby nie trzeba było ich wyrzucać, tylko na bieżąco wymieniać. Niektóre produkty trzeba wymieniać częściej np. (mleko UHT), a inne rzadziej (np. mąka). Można założyć sobie zeszyt, gdzie będziemy notować, ile mamy sztuk danego produktu i do kiedy powinniśmy go spożyć, żeby się nie przeterminował. Pamiętajmy, że to jest jedzenie i jego marnowanie jest grzechem ciężkim na Matce Naturze.

 

zapasy jedzenia-zadanie niedomowe

Dodaj komentarz